środa, 18 kwietnia 2012

ROZDZIAŁ III Agnes

   Jak tam jest ? Skoro to piekło, czy są tam sami źli ludzie ? Jak wygląda ? Właśnie, jeśli będą tam sami nieokrzesani mordercy, gwałciciele i inni przestępcy ?!
   
Podczas gdy Melissa szła prosto z głową pełną pytań, Lucciano zerkał na nią coraz częściej, próbując zgadnąć, co myśli. Był zaintrygowany; nie bała się, a przynajmniej nie wyglądała na przestraszoną i wydawało mu się, że dziewczyna nie uważa tego, co zrobiła za złe.
 - Może jest szalona ? - Wymruczał tak cicho, by nie mogła usłyszeć.
   Wreszcie dotarli do małych, już nie tak okazałych jak poprzednie drzwi. Mężczyzna otworzył je z hukiem i w tej sekundzie ogarnął Melissę jak fala radości, gwar i śmiech dochodzący zza nich. Dziewczyna zdziwiona zamrugała oczami.
   
Nie tak wyobrażałam sobie piekło. To wszystko wygląda jak klub. Nie. To jest klub.
   Melissę zalała fala wspomnień.
   
Byłam kiedyś w takim klubie. Jakiś chłopak zabrał nas tam ze sobą. Później przychodziłam tam częściej, ze znajomymi. To tam moja najlepsza przyjaciółka poznała swojego przyszłego męża. Jessica. Tak bardzo za nią tęsknie. Za nimi wszystkimi. Pewnie już nigdy nie zobaczę żadnego z moich znajomych.
   
Czyjś głos wyrwał ją z zamyślenia.
- Agnes, oprowadź ją, dobrze ? - Lucciano uśmiechnął się do dziewczyny, która siedziała przy stoliku koło wejścia. Miała krótkie, krzywo obcięte brązowe włosy z prostą grzywką i bardzo jasną cerę. Wyglądała na bardzo silną, mimo że była chuda. Na słowa mężczyzny wstała, pokiwała lekko głową i zapaliła papierosa. Potem złapała Melissę za rękę i powiedziała tylko:
- Będziemy się dobrze bawić. - Miała chrapliwy lecz przyjazny głos. Melissa uśmiechnęła się w odpowiedzi. Nie zdążyła nawet spojrzeć na oddalającą się sylwetkę Lucciano, gdy została wciągnięta w tańczący tłum. Obie dziewczyny przeszły na drugą stronę sali, a później na korytarz.
- To była sala główna. W niej większość osób spędza czas. Po prostu przesiaduje tam całymi dniami. - Dziewczyna przerwała na chwilę. - Nigdy nie myślałam, że trafię do piekła. Ale, widać byłam niegrzeczna. Wiesz co tu kocham ? - Agnes przeskakiwała z tematu do tematu. Widać było, że lubi być w centrum uwagi i że ma dużo do powiedzenia. - Skąd jesteś ? To znaczy, gdzie mieszkałaś na Ziemi ?
- W Paryżu. - Melissa lubiła poznawać nowych ludzi, ale była nieśmiała. Cieszyła się, że nie musi w sztuczny sposób podtrzymywać rozmowy.
- A więc wydaje ci się, jakbyśmy rozmawiały po francusku, prawda? - Melissą zdziwiło pytanie dziewczyny. W żadnym innym języku nie mówiła na tyle dobrze, by prowadzić swobodną rozmowę.
- Ja wychowałam się w Anglii, więc słyszę, że mówisz po angielsku. - Melissa wytrzeszczyła oczy na dziewczynę.
   
Ciekawe czego jeszcze dziwnego się dowiem. 
   Przez chwilę obie dziewczyny szły w ciszy przez korytarz. Po chwili Agnes zatrzymała się przed dużymi drzwiami.
- To biblioteka. - Podeszła bliżej i nacisnęła klamkę.
   Widok pomieszczenia zapierał dech w piersiach. Od podłogi w górę rozciągała się niezliczona ilość półek z księgami o złoconych okładkach. Melissa spojrzała na sufit i zabrakło jej tchu. Wysadzane złotem i szlachetnymi kamieniami freski przedstawiały ludzi o czarnych i białych skrzydłach. Niektórzy z nich z mieczami w rękach. 

- Co to ? - Dziewczyna wskazała w górę i spojrzała na rozmówczynię. 
- Opowiada o Ostatecznej Wojnie, to wtedy wypędzono Lucyfera z raju i wysłano go tutaj jako Pana Piekieł. Jest tam, stoi naprzeciwko Boga, widzisz ? - Agnes wyciągnęła palec i wskazała mężczyznę namalowanego na suficie. Miał długie, czarne włosy i bladą cerę. Wydawał się bardzo wysoki i szczupły, a pleców wyrastały mu wielkie czarne skrzydła poplamione krwią. 
- Zupełnie niepodobny. - Wymruczała Melissa wpatrzona w postać mężczyzny. Agnes spojrzała na nią zaintrygowana.
- Ty wiesz ? - Dziewczyna wytrzeszczała oczy na rozmówczynię. Nagle jakby otrząsnęła się i rozejrzała szybko po sali. Po chwili złapała Paryżankę za rękę i wyciągnęła z powrotem na korytarz, po czym rozejrzała się ponownie. Wyglądała na jakby lekko przestraszoną. 
- Ty wiesz ? - Powtórzyła ciszej. 
- Tak... to znaczy chodzi ci o... ojca Lucciano... ? - zacinała się Melissa,  nie wiedziała co ma powiedzieć.
   To tajemnica ? Skoro tak, to dlaczego mi to wyjawił ? Co to znaczy ?
- On... ci powiedział ?! - Agnes wyglądała na wytrąconą z równowagi. - Jak ja mu skopie cztery litery...
- Nie rozumiem... Dlaczego nie mógł mi się zwierzyć ? Czy to nie jego sprawa? - Dziewczyna miała nadzieję, że nie zabrzmiało to niegrzecznie.
- Tak, tak, ale Bóg kazał mu nic nie mówić. - Odchrząknęła, wyglądała już na spokojniejszą.
- Ale.. ty wiesz. Dlaczego ? - Melissa była szczerze tym wszystkim zdziwiona i nic już nie rozumiała. Kręciło jej się w głowie.
   
Czuję się jakby to był sen. Może jest ? Czuję się tym wszystkim już bardzo zmęczona. Powinnam chyba odpocząć.
   
Spojrzała na drugą dziewczynę.
   
Ona chyba nie ma na razie w planach odpoczynku.
   
Pomyślała ironicznie Melissa patrząc na zaciętą twarz Agnes. A ta nagle złapała ją za rękę i pociągnęła w stronę wyjścia, a później dalej, wciąż przyspieszając kroku.
   - To co ? Koniec oprowadzania ? - spytała Melissa żartobliwie, gdy gnały korytarzem. Myślała, że Agnes zareaguje na to śmiechem.
- Ach tak, tu są pokoje, tam jadalnia, a tam wszystko inne. - Odpowiedziała dziewczyna z roztargnieniem wskazując ręką na różne strony. Była spięta.
Wreszcie doszły do małych drzwi. Gdy tylko Agnes nacisnęła klamkę Melissę dobiegł dźwięk muzyki. Weszła do środka za dziewczyną i pierwsze co rzuciło jej się w oczy to... radio.
   
Radio w piekle. A to dopiero. To takie... przyziemne.
   Dziewczyna uśmiechnęła się mimowolnie.
- Kto to ? - Zapytał ktoś ostro wywołując ją z zamyślenia.
- Nowa dziewczyna, będzie z nami pracować. 
- Ja i moi przyjaciele jesteśmy... eee... takimi jakby... ochroniarzami ? Dyżurnymi ? No w każdym bądź razie pilnujemy piekła. Wszyscy o tym wiemy. - Dziewczyna spojrzała na nią tajemniczo. - A skoro ty też, to znaczy, że od dziś jesteś jedną z nas.